Chwila refleksji

Zwolniłam…

To co dostrzegam jako najważniejszą zmianę po warsztatach Transformation Journey, o których pisałam wcześniej to fakt, że przestałam się wszędzie spieszyć.

Należę do tych osób, które są świetnie zorganizowane, zawsze na czas, wszystko dopięte na ostatni guzik – w wyniku czego zawsze i wszędzie jestem przelotem, z dokładnie określonym czasem, który na daną rzecz mogę poświęcić.

Jeżeli wiesz o czym mówię, to myślę, że zainteresuje Cię moja historia.

Dobra organizacja to świetna sprawa. Wcale nie chcę tego zmieniać. Jednak, nieustająca kontrola i pilnowanie, aby wszystko zrobić na czas odbiera życiu wiele barw i smaczków.

I oto przestałam się spieszyć. Tak po prostu. Daję sobie czas na chwilę zatrzymania, ten krótki moment na refleksję i prawdziwe bycie w „TU i TERAZ”. Po prostu nie myślę o tym, że do kolejnego celu dotrę parę minut później…

O ileż więcej w tym harmonii!

Co więcej przypomniałam sobie historię, w której już parę lat temu doświadczyłam, o co w tym chodzi. Jednak nie umiałam tego przenieść na codzienne życie. A było to tak:

Wraz z zespołem, którym zarządzałam, dokonywaliśmy kilkudniowego objazdu naszych punktów handlowych w całej Polsce. Jechaliśmy kilkoma samochodami i uzgadniali miejsca spotkań. Kierowcy prowadzili zgodnie ze swoim stylem – od bezpiecznego, spokojnego i zgodnego z przepisami, po wariacki, skrajnie niebezpieczny z osiągami powyżej 150 km/h na drodze Katowice-Warszawa (ten kto zna tę drogę zdaje sobie sprawę z poziomu ryzyka i stresu, jaki to powodowało, jak również z tego, że taka jazda to dla wielu normalka).

A jednak – pomimo czasem 150 – 200 kilometrowych odcinków pomiędzy punktami spotkań i zupełnie innego poziomu pośpiechu, stresu i ryzyka – na miejsce najwolniejsi dojeżdżali nie więcej niż 15 minut później niż szaleńcy. Zyskuje się tak mało, tracąc i ryzykując bardzo dużo…

Choć bardzo nas to dziwiło, tak właśnie było i teraz widzę, że podobnie  jest też w całym życiu.

Wystarczyło, że dałam sobie małych parę minut na chwilę refleksji i bycia (a nie biegu po następne), by zmienić jakość życia. Po prostu zwolniłam pedał gazu… Wciąż jeszcze łapię się na myśli – „może trzeba szybciej, bo się spóźnię” – i pozwalam jej odpłynąć tam skąd się wzięła.

W praktyce muszę uwzględnić tych parę minut więcej w moich planach, by nadal pozostać dobrze zorganizowana i punktualna. A jednak o ileż bardziej jestem wyluzowana i szczęśliwsza…

Teraz bardzo chciałabym tego nie zgubić :)

Napisz tu proszę swój komentarz co Ty myślisz o pośpiechu i wyluzowaniu :). Może masz też jakieś rady lub sugestie?

2 Responses to “Chwila refleksji”


  • Zgadzam sie, ze warto zwalniać tempo. Ostatnio doświadczyłam tego na sobie. Jadąc na warsztaty pracy z końmi miałam do pokonania kawał drogi. Pomyślałam, że nie zdążę i troche się zestresowałam. Pomyślałam jednak: kobieto nie daj się zwariować, będziesz jak dojedziesz, i przestałam zajmować się czasem. Wybrałam bardzo dobrą trasę i po przyjezdzie na miejsce nie mogłam wyjść ze zdziwienia, że pokonałam trase w czasie o jakim nie marzyłam. Wystarczyło odpuścić myślenie,że się spóżnię. Doświadczyłam tego już wielokrotnie w podróżowaniu, dzieje się coś takiego jakby czas dla nas zwolnił.

  • Trudno się nie zgodzić:)
    Czytając Twoje słowa dotarło do mnie po raz kolejny, że warto odpuścić. Nie zrezygnować z tego, co się akurat robi, ale odpuścić. Nie naciskać na ten pedał życiowego gazu, kontroli. Odpuścić – to wg mnie pozwolić, by się działo to, co najlepsze dla nas. To pozwolić życiu nas ponieść i ono nas niesie, stąd mamy wrażenie, że dojechaliśmy szybciej, choć się nie spieszyliśmy. Czas jest w rękach życia, nie naszych.
    To jest tak jak z pływaniem. Jeśli się szarpiemy w wodzie, walimy z całych sił rękami, nogami – wtedy jedynie możemy się brnąć, albo w najgorszym przypadku utopić się.
    Jeśli jednal odpuścimy i pozwolimy się ponieść wodzie, wtedy wystarczą płynne ruchy rąk i nóg a woda unosi nas i bardzo szybko pokonujemy nawet długie dystanse:)

    Im bardziej zmagamy się z życiem, tym jest nam trudniej. Im częściej odpuścimy i pozwolimy by w danej chwili życie nas niosło – samym nie przestając dawać z siebie 100% – wtedy dochodzi do cudu: życie okazuję się lekkie i całkiem przyjemne:)

    Pozdrawiam i życze zawsze sprzyjającej życiowej fali:)

Leave a Reply

You must login to post a comment.